Trochę to trwało, ale nareszcie udało mi się sklecić recenzję kolejnego tomu trylogii i dzisiaj bez zbędnych wstępów, zapraszam do czytania.
Drugie tomy serii często okazują
się gorsze od swoich poprzedników. Autor stara się zatrzymać czytelnika przy
książce i zachęcić do przeczytania kolejnych tomów, jednocześnie utrzymując
poziom pierwszego, ale z różnych powodów nie daje rady. A jak to wygląda w
przypadku drugiej części trylogii Lewiatan? Mogę powiedzieć z ręką na sercu, że
Scott Westerfeld uchronił się przed tym losem.
Gdy skończyłam czytać pierwszy tom tej steampunkowej serii dla młodzieży, na półce czekały już
na mnie dwie pozostałe części. Niemal natychmiast zabrałam się za czytanie i po
raz kolejny dałam się wciągnąć w niesamowity świat wykreowany przez autora.
Tym razem Westerfeld zabiera nas
dalej. Wielka Wojna rozpoczęła się na dobre. Lewiatan, gigantyczny statek
powietrzny, wyszedł cało ze starcia z Niemcami i ruszył z tajną misją do Imperium
Osmańskiego. W międzyczasie Deryn, która podstępem dostała się do Sił
Powietrznych, zaprzyjaźnia się coraz bardziej z księciem Aleksandrem, który znalazł
się na pokładzie. Chłopak jest jednak w coraz większym niebezpieczeństwie, od
kiedy Wielka Brytania i Austro-Węgry znajdują się oficjalnie w stanie wojny. W
Konstantynopolu młody następca tronu trafia w sam środek politycznych rozgrywek
o wpływy w Imperium. Jak potoczą się losy bohaterów? Czym dokładnie jest
tytułowy behemot? Tego dowiecie się, sięgając po "Behemota".
Akcja, podobnie jak w "Lewiatanie", pędzi do
przodu, nie dając czytelnikowi ani chwili wytchnienia. Przy tej serii nie można
się nudzić. Cały czas coś się dzieje, więc oderwanie się od lektury choć na
chwilę jest niemal niemożliwe, bo czytelnik wciąż zastanawia się, co wydarzy
się dalej. Czasem książki pełne akcji są męczące i chaotyczne,
jednak nie w tym przypadku. Scott Westerfeld doskonale przemyślał i rozplanował
całą historię, a oba tomy składają się na zgrabną całość.
Oczywiście, książka wypełniona po brzegi akcją ma również swoje wady. Czasem cierpią na tym opisy, które mogłyby być dokładniejsze i
nieco bardziej rozwlekłe. Przy okazji poprzedniej recenzji wspominałam już, że
brakowało mi dokładniejszych opisów bohaterów i niektórych miejsc. W "Behemocie" to wrażenie trochę osłabło, choć jako osoba mająca kręćka na punkcie
historycznej architektury, liczyłam na trochę więcej informacji. Nie można
jednak narzekać, ponieważ autor umiejętnie wplata w akcję opisy miejsc,
pozwalając nam poczuć orientalny klimat Imperium Osmańskiego.
W "Behemocie" możemy lepiej poznać głównych bohaterów,
ale pojawiają się również zupełnie nowe, ciekawe postacie. Maleńki towarzysz,
którego zyskuje Alek, z całą pewnością wywoła uśmiech na ustach każdego
czytelnika, dodając sporo uroku i humoru nawet w najtrudniejszych momentach.
Poznajemy również kilku tureckich rewolucjonistów, a także niezwykle
wścibskiego amerykańskiego dziennikarza, który przysporzy Aleksandrowi i Deryn wielu
kłopotów.
Kolejnym zarzutem, jaki można
wysunąć przeciwko książce Westerfelda, jest idealność bohaterów. Dotyczy to
zwłaszcza Deryn, która mimo swojego młodego wieku, zdaje się przewyższać umiejętnościami
dorosłych mężczyzn służących na Lewiatanie dużo dłużej niż ona. Alek, choć jest
księciem, zdaje się być dużo bardziej realny. Popełnia błędy i pakuje się w
tarapaty, lecz trzeba przyznać, że w "Behemocie" następca tronu Austro-Węgier
dogania Deryn i czytelnik przestaje mieć poczucie, że jest on gorszy od niej.
Jest to książka skierowana do
młodzieży, dlatego też nie może nudzić. W pełnej akcji opowieści brakuje jednak
miejsca na więcej wątków pobocznych. Historia skupia się przede wszystkim na
Aleku i Deryn oraz ich kolejnych losach, a także rozwijającej się między nimi
przyjaźni. Bardzo łatwo jednak zapomnieć, jak młodzi są to bohaterowie. Winę za
to można zrzucić na okrutne czasy Wielkiej Wojny, przez którą postacie muszą
szybko dojrzeć. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że ta dwójka od samego
początku zachowuje się jak ludzie dużo starsi niż są w rzeczywistości.
Scott Westerfeld po raz kolejny
zabiera czytelników w pełną niebezpieczeństw przygodę i stawia bohaterów przed
wieloma trudnościami i dylematami. To historia o prawdziwej przyjaźni,
wierności i lojalności, która często bywa wystawiana na ciężkie próby. Pomimo jej
wad, po raz kolejny zachęcam wszystkich do sięgnięcia po tę świetnie napisaną trylogię,
która wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu do samego końca, zmuszając do sięgnięcia po kolejny tom.
Tytuł: Behemot
Tytuł oryginału: Behemoth
Autor: Scott Westerfeld
Cykl: Lewiatan (tom 2)
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2011
Tłumacz: Jarosław Rybski
Liczba stron: 464
Ilustracje: Keith Thompson
ISBN: 978-83-7510-590-2

Słyszałam o tej serii, ale nie miałam okazji jej czytać. Jednakże będę miała ją na uwadze w wolnym czasie.
OdpowiedzUsuń