piątek, 17 kwietnia 2015

Scott Westerfeld - Behemot

Trochę to trwało, ale nareszcie udało mi się sklecić recenzję kolejnego tomu trylogii i dzisiaj bez zbędnych wstępów, zapraszam do czytania.

Drugie tomy serii często okazują się gorsze od swoich poprzedników. Autor stara się zatrzymać czytelnika przy książce i zachęcić do przeczytania kolejnych tomów, jednocześnie utrzymując poziom pierwszego, ale z różnych powodów nie daje rady. A jak to wygląda w przypadku drugiej części trylogii Lewiatan? Mogę powiedzieć z ręką na sercu, że Scott Westerfeld uchronił się przed tym losem.

Gdy skończyłam czytać pierwszy tom tej steampunkowej serii dla młodzieży, na półce czekały już na mnie dwie pozostałe części. Niemal natychmiast zabrałam się za czytanie i po raz kolejny dałam się wciągnąć w niesamowity świat wykreowany przez autora.

Tym razem Westerfeld zabiera nas dalej. Wielka Wojna rozpoczęła się na dobre. Lewiatan, gigantyczny statek powietrzny, wyszedł cało ze starcia z Niemcami i ruszył z tajną misją do Imperium Osmańskiego. W międzyczasie Deryn, która podstępem dostała się do Sił Powietrznych, zaprzyjaźnia się coraz bardziej z księciem Aleksandrem, który znalazł się na pokładzie. Chłopak jest jednak w coraz większym niebezpieczeństwie, od kiedy Wielka Brytania i Austro-Węgry znajdują się oficjalnie w stanie wojny. W Konstantynopolu młody następca tronu trafia w sam środek politycznych rozgrywek o wpływy w Imperium. Jak potoczą się losy bohaterów? Czym dokładnie jest tytułowy behemot? Tego dowiecie się, sięgając po "Behemota".

Akcja, podobnie jak w "Lewiatanie", pędzi do przodu, nie dając czytelnikowi ani chwili wytchnienia. Przy tej serii nie można się nudzić. Cały czas coś się dzieje, więc oderwanie się od lektury choć na chwilę jest niemal niemożliwe, bo czytelnik wciąż zastanawia się, co wydarzy się dalej. Czasem książki pełne akcji są męczące i chaotyczne, jednak nie w tym przypadku. Scott Westerfeld doskonale przemyślał i rozplanował całą historię, a oba tomy składają się na zgrabną całość.

Oczywiście, książka wypełniona po brzegi akcją ma również swoje wady. Czasem cierpią na tym opisy, które mogłyby być dokładniejsze i nieco bardziej rozwlekłe. Przy okazji poprzedniej recenzji wspominałam już, że brakowało mi dokładniejszych opisów bohaterów i niektórych miejsc. W "Behemocie" to wrażenie trochę osłabło, choć jako osoba mająca kręćka na punkcie historycznej architektury, liczyłam na trochę więcej informacji. Nie można jednak narzekać, ponieważ autor umiejętnie wplata w akcję opisy miejsc, pozwalając nam poczuć orientalny klimat Imperium Osmańskiego.

W "Behemocie" możemy lepiej poznać głównych bohaterów, ale pojawiają się również zupełnie nowe, ciekawe postacie. Maleńki towarzysz, którego zyskuje Alek, z całą pewnością wywoła uśmiech na ustach każdego czytelnika, dodając sporo uroku i humoru nawet w najtrudniejszych momentach. Poznajemy również kilku tureckich rewolucjonistów, a także niezwykle wścibskiego amerykańskiego dziennikarza, który przysporzy Aleksandrowi i Deryn wielu kłopotów.

Kolejnym zarzutem, jaki można wysunąć przeciwko książce Westerfelda, jest idealność bohaterów. Dotyczy to zwłaszcza Deryn, która mimo swojego młodego wieku, zdaje się przewyższać umiejętnościami dorosłych mężczyzn służących na Lewiatanie dużo dłużej niż ona. Alek, choć jest księciem, zdaje się być dużo bardziej realny. Popełnia błędy i pakuje się w tarapaty, lecz trzeba przyznać, że w "Behemocie" następca tronu Austro-Węgier dogania Deryn i czytelnik przestaje mieć poczucie, że jest on gorszy od niej.

Jest to książka skierowana do młodzieży, dlatego też nie może nudzić. W pełnej akcji opowieści brakuje jednak miejsca na więcej wątków pobocznych. Historia skupia się przede wszystkim na Aleku i Deryn oraz ich kolejnych losach, a także rozwijającej się między nimi przyjaźni. Bardzo łatwo jednak zapomnieć, jak młodzi są to bohaterowie. Winę za to można zrzucić na okrutne czasy Wielkiej Wojny, przez którą postacie muszą szybko dojrzeć. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że ta dwójka od samego początku zachowuje się jak ludzie dużo starsi niż są w rzeczywistości.

Scott Westerfeld po raz kolejny zabiera czytelników w pełną niebezpieczeństw przygodę i stawia bohaterów przed wieloma trudnościami i dylematami. To historia o prawdziwej przyjaźni, wierności i lojalności, która często bywa wystawiana na ciężkie próby. Pomimo jej wad, po raz kolejny zachęcam wszystkich do sięgnięcia po tę świetnie napisaną trylogię, która wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu do samego końca, zmuszając do sięgnięcia po kolejny tom.

Tytuł: Behemot
Tytuł oryginału: Behemoth
Autor: Scott Westerfeld
Cykl: Lewiatan (tom 2)
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2011
Tłumacz: Jarosław Rybski
Liczba stron: 464
Ilustracje: Keith Thompson
ISBN: 978-83-7510-590-2

1 komentarz:

  1. Słyszałam o tej serii, ale nie miałam okazji jej czytać. Jednakże będę miała ją na uwadze w wolnym czasie.

    OdpowiedzUsuń