Na początek życzę wszystkim Wesołych Świąt, smacznego jajka i mokrego dyngusa!
Dawno mnie tutaj nie było, jednak postanowiłam podjąć jeszcze jedną próbę wskrzeszenia bloga. Dzisiaj jednak nie będę przynudzać, więc przejdźmy do właściwej treści dzisiejszego posta.
W steampunku zakochałam się, kiedy tylko go odkryłam i od
tamtej pory ten romans trwa w najlepsze, a ja dowiaduję się coraz więcej na
temat tego gatunku. Alternatywna przeszłość pełna maszyn jak w filmie
"Bardzo dziki zachód", które zdecydowanie wyprzedzają swoje czasy,
ogrom najdziwniejszych elementów, jakie możemy zobaczyć chociażby w animacji
Disneya "Planeta skarbów", i wiele innych. Oczywiście, nie
zapominajmy o nieodłącznych częściach steampunkowych historii, czyli goglach
czy cylindrach. Któż nie da się wciągnąć w tak intrygujący świat?
Kiedy kilka miesięcy temu zobaczyłam "Lewiatana" w Empiku w
Galerii Krakowskiej, nie mogłam się oprzeć i musiałam go zdobyć. W końcu z
wielkimi oczekiwaniami zasiadłam do lektury i... przepadłam.
Europa stoi na skraju światowej wojny. Mocarstwa pod
przywództwem Niemiec stworzyły maszyny bojowe, natomiast angielscy darwiniści
wyhodowali niesamowite żywe stworzenia. Nastoletnia Deryn Sharp podstępem
dostaje się do Sił Powietrznych i rozpoczyna służbę na Lewiatanie -
gigantycznym okręcie-wielorybie. W tym samym czasie na kontynencie młody
następca austro-węgierskiego tronu zostaje zmuszony do ucieczki po tym, jak
zamordowano jego rodziców. Niespodziewanie drogi tych dwojga się krzyżują. Czy
staną się sojusznikami, czy wrogami? Co z tego wyniknie? Tego dowiecie się na
kartach powieści.
Jest to jedna z pierwszych książek z gatunku steampunk,
jakie przeczytałam, ale muszę przyznać, że autor mile mnie zaskoczył.
Wykreowany przez niego świat jest niesamowity pod każdym możliwym względem.
Akcja powieści toczy się w alternatywnej Europie w przededniu I Wojny
Światowej. Państwa Centralne z Niemcami i Austro-Węgrami na czele nazywane są
Chrzęstami, ponieważ używają maszyn bojowych i bardzo rozbudowanej technologii,
podczas gdy Państwa Ententy - darwiniści - dzięki swojej wiedzy naukowej tworzą
nowe gatunki żywych organizmów. Cały świat przedstawiony jest niezwykłym
dziełem wyobraźni autora, w którym fakty historyczne przeplatają się z fikcją,
tworząc spójną i intrygującą całość.
W "Lewiatanie" możemy wyróżnić dwójkę głównych bohaterów.
Jedną z postaci występujących w książce jest nastoletnia Deryn Sharp, która od
zawsze marzyła o lataniu. Udaje jej się dostać do brytyjskich Sił Powietrznych
i zrządzeniem losu dziewczyna trafia na pokład Lewiatana. Czytelnikowi ukazuje
się ona jako osoba bardzo zdolna, radząca sobie lepiej niż niektórzy mężczyźni.
Deryn to postać bardzo sympatyczna i łatwo ją polubić. Gdybym była młodsza, z
pewnością uznałabym ją za swoją idolkę, na której chciałabym się wzorować.
Na pierwszych
stronach powieści poznajemy także młodego księcia Aleksandra. Nastolatek z dnia
na dzień zostaje wyrwany z pałacowego życia i zmuszony do ucieczki przed
wrogami, mając przy sobie zaledwie kilku zaufanych ludzi. Dręczy go ciągła
niepewność i strach o życie. Musi nauczyć się wielu rzeczy, dzięki którym
będzie mógł przetrwać i nie zdradzić swojego prawdziwego pochodzenia. Pomimo
niebezpieczeństwa, nie waha się jednak pomóc załodze Lewiatana. Alek jest
bardzo honorowy, dbający o swoich ludzi, ale również pełen wątpliwości
właściwych jego młodemu wiekowi.
Styl pisania autora jest bardzo przyjemny. "Lewiatan"
napisany jest w narracji trzecioosobowej, na zmianę skupiając się na Deryn lub
Aleku. Łatwo się wciągnąć w opowiadaną
historię, a także wyobrazić sobie otoczenie. Muszę jednak przyznać, że
brakowało mi dokładniejszych opisów uczuć, a także wyglądu bohaterów. W książce
pojawiały się bardzo ogólnikowe informacje na temat postaci. Przez sporą część
powieści Westerfeld skupiał się na akcji i kolejnych perypetiach Deryn i Aleka.
Więcej ich przemyśleń i szczegółów dotyczących tej dwójki pojawiło się dopiero
wtedy, gdy się spotkali. Nie umniejszało to jednak przyjemności z czytania.
Muszę także napisać kilka słów na temat samego wydania,
ponieważ jednym z elementów, dzięki którym wpadłam na tę książkę, była
wyróżniająca się okładka, która od razu przykuła mój wzrok i ujęła mnie
niesamowitym klimatem. Piękne ilustracje Keitha Thompsona, jakie ukazują się
naszym oczom na kartach powieści, świetnie współgrają z opisywaną historią. Krótko
mówiąc, pod względem wizualnym "Lewiatan" po prostu zachwyca.
Scott Westerfeld stworzył niewiarygodny świat i bardzo
sympatycznych bohaterów. Jednak ze względu na wiek Aleka i Deryn, myślę, że
historia bardziej przypadłaby do gustu 15-16-letnim czytelnikom, choć mnie
samej bardzo się podobała, a jestem już trochę starsza. Tak czy inaczej, z całą
pewnością mogę polecić "Lewiatana" wszystkim, którzy szukają oryginalnej,
pełnej akcji opowieści na wiosenne wieczory.
Tytuł: Lewiatan
Tytuł oryginału: Leviathan
Autor: Scott Westerfeld
Cykl: Lewiatan (tom 1)
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2011
Tłumacz: Jarosław Rybski
Liczba stron: 424
Ilustracje: Keith Thompson
ISBN: 978-83-7510-589-6

Właśnie kupiłam "Lewiatana" na wyprzedaży w Matrasie za całe 5 zł :) Nie mogę doczekać się, aż go przeczytam, a Twoja recenzja zachęciła mnie do tego, żeby to zrobić jak najszybciej :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Mz.Hyde
Pierwszy raz czytam o gatunku steampunk. Nie wiedziałam, że coś takiego w ogóle istnieje. Widać człowiek uczy się całe życie.
OdpowiedzUsuńOdnośnie ''Lewiatana'' brzmi całkiem ciekawie, więc może dam szansę tej książce, choć niczego nie obiecuję.
Pozdrawiam i życzę wesołych świąt!